Pompowanie balonika

Michael Grant będzie kolejnym rywalem Krzysztofa Zimnocha. Obaj mają zmierzyć się 22 kwietnia podczas gali w Legionowie. Dla mnie wybór Amerykanina to jakieś kompletne nieporozumienie. Nie potrafię zrozumieć tej decyzji. Obecnie „Big” nie ma przecież do zaoferowania nic więcej poza nazwiskiem.

Były rywal Andrzeja Gołoty oraz Tomka Adamka ma blisko 45 lat, a ostatni raz walczył dwa i pół roku temu. Ostatnią wygraną zanotował w listopadzie 2011 roku. Można więc w ciemno zakładać, że Grant będzie bez formy i jest cieniem samego siebie sprzed kilkunastu lat. Michael jest stary, wyboksowany i na pewno nie będzie w stanie dać dobrej walki. Pytanie, po co taki rywal Zimnochowi?

Jedni odpowiedzą, że na przetarcie, na podtrzymanie formy, ponieważ Krzysiek walczył w lutym. No dobra, tylko czy na bokserskim rynku nie ma nikogo wartościowego, nikogo kto mógłby z naszym ciężkim stoczyć niezły pojedynek i dać coś więcej, niż nazwisko do rekordu? Jestem przekonany, że są tacy zawodnicy, a w tym konkretnym przypadku mamy typowe pompowanie balonika.

Jeśli promotorowi zależało na znanym nazwisku, na pięściarzu który jest doświadczony, ale zarazem nie stanowiłby dużego zagrożenia, może warto byłoby sięgnąć po takie nazwiska jak Michael Sprott, czy Sherman Williams? Obaj to faceci po czterdziestce, ale boksersko aktywni. Jestem przekonany, że daliby z siebie dużo więcej, niż pokaże „Big”. Z nieco młodszych zawodników na myśl przychodzi mi Derric Rossy. Choć tu można pomyśleć o nim, jako opcję na przyszłość.

Marketingowo wybór Granta może i jest całkiem niezły, ale dla samego Krzyśka na pewno nie. Jeśli ten ma się rozwijać, to co może mu dać starcie z nieaktywnym, zardzewiałym dwumetrowcem? Jeśli był problem z zakontraktowaniem kogoś rozsądnego, to może więcej dałoby wysłanie go na sparingi do jakiegoś solidnego ciężkiego? Może tą drogą należało pójść? Zakładając oczywiście, że wszystkim zależy na rozwoju Zimnocha, a nie tylko na biznesie.

Wszystko wskazuje jednak na to, że plany są takie iż Krzysiek ma zawalczyć i najważniejsze by miał łatwo. Michael z kolei ma przyciągnąć rzeszę kibiców i wszyscy powinni być zadowoleni. No właśnie, powinni. Ci którzy boks oglądają okazjonalnie zapewne kupią ten pojedynek – „Rosły Amerykanin z ogromnym doświadczeniem przylatuje do kraju nad Wisłą, spróbować złoić dupsko kolejnemu Polakowi”. Prawdziwi fani na pewno nie dadzą nabrać się na ten gniot.

Pompowanie balonika trwa. Trzeba jednak pamiętać, że ten balon już raz pękł. Dziurę zaklejono i próbuje się pompować dalej. Tyle, że załatany nie da się nadmuchać do takich rozmiarów jak wcześniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s