Jestem dumny z Wilka

W miniony piątek w Helsinkach Piotr Wilczewski zdobył pas mistrza Europy wagi super średniej. Tym samym stał się czwartym Polakiem w historii, który sięgnął po to cenne trofeum. Jego rywalem był faworyzowany i dużo bardziej doświadczony Amin Asikainen. Wstyd się przyznać, ale mimo, że Fin nie jest już tym samym pięściarzem co kilka lat temu, uważałem że „Wilkowi” nie uda się go poskromić, a już tym bardziej przed czasem. Na szczęście myliłem się.

Wilczewski wygrał i to w dodatku przed czasem. W jedenastej rundzie posłał Asikainena na deski potężnym prawym, po którym ten wstał jednak nie był w stanie kontynuować walki. Wcześniej Amin liczony był w ósmym starciu. Nie widziałem całego pojedynku, a jedynie trzy końcowe rundy, ale po tym co zobaczyłem mogę śmiało napisać, że Piotr pozytywnie mnie zaskoczył. Posiadał optyczną przewagę, słuchał narożnika w którym stał Andrzej Gmitruk, bił zarówno na górę, jak i dół, momentami można było zobaczyć niezły balans ciałem. Wyglądało to naprawdę dobrze, przynajmniej jak możliwości „Wilka” z Dzierżoniowa.

Po walce oczywiście do głosu doszli kibice wpisując swoje opinie w komentarzach na portalach internetowych. Oprócz gratulacji można było przeczytać tam słowa krytyki i umniejszanie sukcesu Piotra. Taka polska zawiść. Nie ma sukcesów źle. Są sukcesy też nie dobrze, bo rywal nie był w swoim „prime time”. Ręce opadają. Zamiast cieszyć się z dobrego wyniku, który przeszedł do historii i powędrował w świat, trzeba drążyć i szukać dziury w całym. Nienawidzę tego.

Osobiście jestem dumny z „Wilka”. Wykorzystał swoją szansę, w sytuacji kiedy wydawało się, że w jego karierze już nic ciekawego się nie wydarzy. Walczył z najtrudniejszym rywalem w karierze, w dodatku na jego własnym terenie. Przy wyrównanym pojedynku wiadomym było, że zwycięstwo przyznane będzie Aminowi. Piotr nie dał szansy sędziom kończąc walkę w przekonujący, efektowny sposób. Został mistrzem Europy kończąc przy okazji karierę Asikainena. Widzę w tym wszystkim same plusy i na pewno nie będę szukać dziury w całym. Gratuluję Piotrowi i życzę mu, by pas EBU był w jego posiadaniu jeszcze przez długi czas.

Sukces Wilczewskiego moim zdaniem pokazuje również wielkość trenera Andrzeja Gmitruka i sposób w jaki potrafi przygotować swoich zawodników do najważniejszych potyczek w ich karierze, Tomasza Adamka do wielu pojedynków o wysoką stawkę, Mateusza Masternaka do starcia z Łukaszem Janikiem, czy właśnie Piotra do walki o mistrzostwo Europy. Myślę, że warto o tym wspomnieć, bo bez wątpienia szkoleniowiec Wilczewskiego jest „ojcem chrzestnym” piątkowego sukcesu.

Zobacz końcówkę pojedynku Piotra Wilczewskiego z Aminem Asikainenem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s